ZA GRANICĄ"How are you?" "I'm fine!"Paulina Pilarska Parę miesięcy temu stanęłam na rozdrożu. Pojawiły się dylematy, co jest dla mnie ważne, co wybrać, z czego zrezygnować... Koniec roku akademickiego zbliżał się nieubłaganie, a moje postanowienie drastycznej zmiany nadal nie zostało zrealizowane. Potrzeba poznania czegoś nowego, a także chęć podszlifowania języka skierowały mnie na drogę poszukiwań. Ostatecznie wybrałam jedną z agencji au pair i zdecydowałam się na roczny pobyt w... Wielkiej Brytanii. 
Chyba najważniejszy w tym wszystkim jest sam fakt uświadomienia sobie właśnie tego - chcę tam jechać, chcę uczyć się języka i następny krok: jestem zdecydowana zrezygnować na rok ze studiów, jestem zdecydowana zostawić przyjaciół, rodzinę...To bardzo trudne. Czasami nas przerasta taki wybór, ale Ja go dokonałam i oto jestem TUTAJ!
Po męczącej, o zgrozo, 27-godzinnej podróży (pomyślałam wtedy ze już nigdy więcej nie wsiądę do autokaru), znalazłam się na dworcu Victoria w Londynie. Pierwszego szoku doznałam, wysiadając z autobusu - znalazłam się w Anglii, a okazało się, że tu nikt w tym języku nie mówi...Mnóstwo Polaków, Rosjan, Włochów, Turków, a Anglików ani widu ani słychu...Tak właśnie jest w Londynie. Nikt już chyba nie zwraca uwagi na to, że ta metropolia nie jest stolicą samych tylko Anglików, lecz ludzi z całego świata!!!
Cały czas zastanawiałam się jacy ONI są. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się... że tacy sami jak MY! Młodzi ludzie: licealiści, studenci interesują się i lubią wszystko to co inni licealiści i studenci na całym świecie. Wszyscy są tutaj bardzo bezpośredni. To mile zwłaszcza dla osoby, która nie czuje się zbyt swobodnie w obcym kraju. Nikt nie traktuje tu Polaków jak ludzi z trzeciego świata czy jak margines społeczny. Każdy jest miły i sympatyczny. Nie widzą problemu w tym, że nie zawsze wszystko rozumiesz i czasami prosisz, by mówili wolniej i używali prostszych słów. Wynika to może z tego, że większość Anglików, mimo iż uznacie to za myślenie stereotypowe, nie mówi w innych językach.
Co wiedzą o Polsce i Polakach? Niewiele...każdy mówi tylko:
- O, pochodzisz z Polski?
- Tak, a co wiesz o tym kraju?
- Polska wódka (he, he) albo chwila zastanowienia i milczenie.
Czasami ktoś błyśnie, że Warszawa to nasza stolica, Papież - Polak i Lech Wałęsa - ale, niestety, to wyjątki.
Nasze myślenie o Anglikach nasycone jest mnóstwem stereotypów. Jestem tu już ponad miesiąc i mogę przysiąc, że nikt tu nie pija herbaty o 5.00, mgła pojawia się sporadycznie, Marks&Spencer to nie ulubione miejsce na wydawanie pieniędzy. W pubach co druga osoba pali, mimo że podobno Anglicy to taki niepalący naród. Piwo nie jest popularnym napojem zwłaszcza dla damskiej części bywalców pubów - ale pija się dużo i często...
Jacy naprawdę są ci Anglicy? Najlepiej przekonać się samemu, przyjeżdżając tutaj. Tak naprawdę nie są „sztywniakami”. Ich poczucie humoru nie odbiega drastycznie od naszego. Cenią sobie nadal takie wartości jak rodzina i tradycja, choć oczywiście jest rożnie w rożnych rodzinach. Tym, co mnie tutaj najbardziej zaciekawiło i zdziwiło, jest niezwykła tolerancja...Tyle się mówi o tym, że w Londynie każdy zamyka się w swoich grupach, dzielnice są podzielone w zależności od wyznania i koloru skóry itp., itd. Nie wiem, czy to jest regułą akurat w tej metropolii, ale tutaj w St.Albans (80.000 mieszkańców) - 20 km od Londynu - tego się nie zauważa. Dzieci z różnych rodzin chodzą do tej samej szkoły, a ich rodzice spotykają się w pracy. Nikomu nie robi różnicy to kim jesteś i jaki strój ze względu na religię powinieneś nosić.
A teraz kilka wskazówek praktycznych. Jeżeli chcesz zostać au pairką najlepiej skorzystać z pomocy biura, których setki teraz w Polsce - wybierzcie te najbardziej odpowiednie dla siebie. Sprawdźcie, czy będziecie mieć ochronę biura partnerskiego za granicą, zapytajcie o dokładny kontakt. Sprawdźcie wiarygodność funkcjonowania i mobilność. Na początku bardzo chce się tylko wyjechać, dopiero potem okazuje się, że jednak nie trzeba było się śpieszyć. Jeśli twoja znajomość języka na to pozwala najlepiej skontaktować się bezpośrednio z biurem za granicą - w ten sposób unikniecie dodatkowych kosztów.
Trzeba jasno określać swoje cele i zastanowić się, czego oczekuje się po takim wyjeździe. Jeżeli chcesz poznać dogłębnie obcą kulturę, nowych ludzi, podszlifować język, zwiedzić odlegle zakątki to odpowiednia droga. Jeśli jednak nastawiasz się na zarobek - wybierz lepiej coś innego. Oczywiście to też nie jest regułą, gdyż au pairki z Anglii z racji tego, że dzieci tutaj bardzo wcześnie zaczynają szkołę, mają mnóstwo wolnego czasu i mogą przeznaczyć go na dodatkowa pracę. Już na miejscu warto zapisać się do collegu, który nie tylko czyni z nas równoprawnych studentów, ale także jest miejscem, gdzie można spotkać ludzi: ciekawych, nieszablonowych, ale również zwykłych i przeciętnych. Zawsze jednak znajdziecie wspólny temat - wszak łączy was tak wiele - obcy kraj, kultura, bariera językowa i WY.
Ja osobiście opiekuję się 10-letnią dziewczynka, która praktycznie cały dzień spędza w szkole. Moje obowiązki skupiają się głównie na odprowadzaniu i przyprowadzaniu jej ze szkoły oraz przygotowywaniu posiłków. Wszystkie weekendy i wieczory mam wolne. Pomyślicie, że szczęściara ze mnie, ale naprawdę wszystkie moje znajome tutaj mają podobnie.
Oczywiście fakt bycia au pair to nie tylko droga usłana różami. Mogą pojawić się ciernie, które boleśnie ranią. Czasami twoje kontakty z nową rodziną nie będą przebiegać pomyślnie. Warto odpowiednio wcześnie ustalić zasady i reguły i gdy są łamane głośno o tym mówić. Najgorsze są niedopowiedzenia, które potem, gromadzone tygodniami, mogą wybuchnąć i stanowić poważny problem. Tęsknota za bliskimi też stanowi nieodzowny element. Własne obowiązki i kontakty z nowymi ludźmi szybko jednak pozwalają przyzwyczaić się do nowej sytuacji i zrekompensować ewentualne braki.
Łatwo jest popaść w rutynę. Ja bronię się przed nią rękami i nogami. Staram się wymyślać nowe rzeczy i stawiać wymagania dla samej siebie. Pole do popisu jest duże: można wybrać dodatkowe zajęcia w collegu albo poświęcić się pracy charytatywnej, zdobywając w ten sposób nowe umiejętności. Chcę czerpać z życia pełnymi garściami - najlepsza jednak do tego okazuje się własna wytrwałość. Mnóstwo tutaj Polaków dookoła, ale ja przecież przyjechałam tutaj uczyć się języka, toteż wolny czas staram się spędzać w mieszanych grupach, gdzie mówimy tylko po angielsku. Taki wyjazd może dać Ci bardzo dużo. Może jednak (co najgorsze) nic nie zmienić...
Dla mnie wszystko tutaj jest nowe, kolorowe, różnonarodowe i różnorasowe. Wielka Brytania to nie tylko Londyn (choć metropolia i to imponująca), ale również stara kultura (jeszcze romańska), bajeczne ogrody i parki, stare zamki, kościoły, opactwa...Każdą wolną chwilę staram się poświęcić na poznanie tego kraju.
Moja przygoda w Wielkiej Brytanii jeszcze się nie skończyła. Ba - można powiedzieć, że dopiero się zaczęła. Do niedawna myślałam, że to tylko roczny pobyt za granicą. Dopiero teraz zaczynam postrzegać to w zupełnie innych kategoriach - jestem tutaj, żyję z tymi ludźmi jak normalny obywatel. To nie tylko rok poza domem, ale także rok w innym kraju. Wsiąkam w to nowe społeczeństwo i staję się jego częścią. Nie wiem, jaka będę za rok, co da mi ten wyjazd, co we mnie zmieni, jacy będą ludzie, których zostawiłam w Polsce. Wszystko się zmienia oni pewnie też. Dużo tych pytajników namnożyło się ostatnio w moim życiu. Jednak śmiało patrzę w przyszłość - nie sądzicie, że skoro stać mnie było na ten krok, to i stać mnie na dużo więcej...? |